Pierwsza wizyta u weterynarza
Pierwsza wizyta u weterynarza
Po przyjeździe z Toffee i Truflem miałam plan.
Pierwsza wizyta u weterynarza — spokojna, zapoznawcza. Żeby chłopaki poznali miejsce, zapachy, ludzi. Bez stresu, bez pośpiechu.
W głowie miałam też kalendarz szczepień od hodowcy. Myślałam: dobra, lecimy zgodnie z planem.
A potem weterynarz spojrzał na psiaki i…
powiedział: „Zanim zaczniemy szczepienia, sprawdźmy pasożyty, a później w czasie okulista.” I plan zrobił mały skręt w bok 😄
Misja: próbki
👉 Przez 3 dni zbierać próbki,
👉 od każdego psa, raz dziennie,
👉 trzymać w lodówce,
👉 i trzeciego dnia zanieść do badania.
Nie powiem — poziom logistyki: wyższy niż się spodziewałam 😅
💛 I tu bardzo ważna rzecz
Byłam cały czas w kontakcie z hodowczynią. Wiedziałam, że psiaki:
👉 od urodzenia bywały na dworze, wraz z rodziną psiaków hodowlanych,
👉 były regularnie odrobaczane,
👉 miały naprawdę dobrą opiekę.
Dlatego kiedy wyszła giardia, nie było żadnego szukania winy.Po prostu: ok, zajmujemy się tym dalej. Dostaliśmy też ogromne wsparcie ze strony hodowczyni — nawet na odległość. I to naprawdę dużo daje na początku.
10 dni bardzo czystego życia
Wynik: giardia. W praktyce: tabletki dla obu psiaków dopyszczkowo, całościowe sprzątanie po każdej kupie, kolejne nieprzespane noce, wysuszona skóra rąk pomimo rękawiczek i kremów.
Po każdej kupie:
✔ mycie psich pupek,
✔ mycie podłóg środkami dezynfekującymi (tak, w całym domu),
✔ mycie rąk.
I tak przez kilka dni, aż wszystko się uspokoiło. Nie powiem — człowiek zaczyna mieć swoje rytuały 😄
Trufel i moment ulgi
Na początku Trufel był trochę słabszy. Ale w trakcie leczenia jakoś 3-4 dnia, zaraz po śniadaniu udał się na matę i pozbył się z siebie całego tego „syfu” — dosłownie siedliska tych białych, jeszcze ruszających się robali. Odczuł ulgę i podbiegł do mnie bym wzięła go na ręce i przytuliła.
Pieszczoty nie mogły trwać długo, bo chciałam jak najprędzej pozbyć się tego obrzydlistwa, co mi psiaka męczyło. W tempie ekspresowym, mata zawinięta, wyrzucona, worek ze śmieciami przygotowany do wyrzucenia, pupka i łapki podmyte, podłoga szorowana po całości. CZYSTOŚĆ zapanowała.
Po ogarnięciu, Trufel położył się mi na kolanach i spał kilka godzin. Potrzebował tego. A, gdy się obudził:
👉 zjadł prawie 200 g karmy na raz,
👉 pobawił się chwilę z Toffee’m
👉 i poszedł spać.
Od tego momentu było tylko lepiej. Coraz więcej energii. Coraz więcej radości.
Co dalej
Po dokończeniu leczenia, zapewniania sterylności mieszkania, myciu pupek i po zużyciu kilku kremów do rąk, powtórzyliśmy badania kału i dostaliśmy potwierdzenie, że wszystko jest ok. Dopiero wtedy mogliśmy:
👉 odrobaczyć właściwym preparatem,
👉 zabezpieczyć na pasożyty zewnętrzne,
👉 ustalić termin szczepień.
Czyli wróciliśmy do planu — tylko trochę inną drogą.
A spacery?
Do tego momentu psiaki nie wychodziły na dwór. Więc nauka czystości trochę się przesunęła. Ale i tak mnie zaskoczyły. W ciągu kilku dni:
👉 zaczęły załatwiać się pod drzwi wejściowe,
👉 a potem coraz lepiej odnajdywały się na spacerach.
Historię pierwszego spaceru znajdziecie tutaj.
Co mi to pokazało
Że plan planem, a życie i tak napisze swój scenariusz. I że bardzo dużo robi:
👉 dobra opieka na starcie,
👉 kontakt z hodowlą,
👉 i spokojne podejście krok po kroku.
Pierwszy pies bez chaosu — wszystko w jednym miejscu.
Jeśli jesteś na początku drogi z własnym psiakiem, to naprawdę nie musisz wszystkiego ogarniać sam_.
Stworzyłam ten materiał, żeby pomóc Ci przejść przez pierwsze dni z psem spokojniej — krok po kroku, bez zgadywania i stresu.
dokładnie to, co sama chciałabym mieć na starcie!
